Tragedia Ukraińców Chełmszczyzny i Podlasia

Polska, odradzająca się w listopadzie 1918 roku, w roku 1919 zajmuje Chełm i Podlasie po czym w latach międzywojnia na szczeblu państwowym, wbrew własnej konstytucji oraz umów międzynarodowych trwale niszczy Ukraińców na Chełmszczyźnie i Podlasiu, jak na najdalej położonych na zachód ukraińskich ziemiach. 

Przeprowadzano aktywną politykę państwa w zakresie asymilacji, kolonizacji i zwalczania wszystkich form narodowo-politycznego, kulturalnego oraz gospodarczego rozwoju Ukraińców Chełmszczyzny i Podlasia; czyniono wszystko aby pozbawić Ukraińców własnych intelektualistów i świadomości narodowej. Nic ukraińskiego na Chełmszczyźnie i Podlasiu nie miało racji bytu, totalne antyukraińskie działania.

Pierwszym krokiem władz polskich na Chełmszczyźnie i Podlasiu były areszty działaczy ukraińskich, zamykanie szkół ukraińskich, czytelni wiejskich, delegalizacja towarzystwa "Ridna Chata", przejście pod jurysdykcję państwową ziem cerkiewnych, przekazanie tych ziem oraz pozostałości ziem państwowych nowym polskim osadnikom (kolonistom) na Chełmszczyźnie i Podlasiu.

Wszystko robiono w celu ograniczenia udziału Ukraińców w reprezentatywnych organach władzy, a już w 1930 roku w polskim Sejmie nie było żadnego chełmskiego Ukraińca. Na Chełmszczyźnie i Podlasiu niedrukowano ukraińskich gazet, a od roku 1930 została ograniczona dostawa gazet i książek ukraińskich z Galicji i Wołynia. Od 1933 r. obowiązywało prawo, że język ukraiński mógł być używany tylko w mowie, a nauczyciele zabraniali uczniom mówienia własnym językiem podczas przerw. Zwalniano Ukraińców nawet z najniższych stanowisk  państwowych, zmuszając do przyjęcia wiary rzymskokatolickiej.
Po polonizacji szkolnictwa i skasowaniu niektórych praw obywatelskich, polska ekspansja skierowała swój cios przeciwko Kościołowi prawosławnemu, który był świadectwem tożsamości wiernych i ich tysiącletniej obecności na tej Ziemi.

Według historyka Jana Krypakewicza (1944) w 424 okręgach Chełmszczyzny było 460 cerkwi, z których zostały zniszczone podczas międzywojnia 217, przerobiono na kościoły 194, a pozostało tylko 49 cerkwi. Apogeum akcji z niszczenia cerkwi sięgnęło w 1938 roku, gdy przez dwa miesiące zostało zniszczonych ponad 160 cerkwi. W 1936 roku utworzono Komitet Koordynacyjny, na czele z dowódcą Lubelskiego Okręgu Wojskowego generałem Skorowińskim, którego obowiązki obejmowały zajęcie i niszczenie cerkwi. Od maja 1938 roku kierował akcją dowódca dywizjonu z Zamościa pułkownik M. Turkowski.

"8 czerwca […] zaczęli walić cerkiew w Kryłowie. Walili ją kilka tygodni, w trakcie tego mur, spadając, przygniótł jednego robotnika Polaka, który burząc świątynię kpił i głośno pośpiewywał Hospody pomyłuj, podaj Hospody".
Jan Korowicki

 

Od 1938 roku prawosławnych zmuszano modlić się i spowiadać w Kościele katolickim oraz stawać się rzymskimi katolikami, czyli Polakami, gdyż przynależność do wyznania wyznaczała wtedy u człowieka narodowość. Ponieważ Ukraińcy nie chceli iść do kościoła, powstały specjalne jednostki polonizacyjne zwane "krokusami", które nocą włamywały się do wiosek, biły okna w ukraińskich domach, niszczyły żywność, rozpruwały poduchy i pierzyny, szydziły z gospodarzy, domagając się udania do kościoła i zostania Polakami. W proces polonizacyjny Ukraińców byli zaangażowani wojewodowie, wójtowie, księża, nauczyciele, właściciele ziemscy. Lecz wiara prawosławna chełmszczaków była tak silna, że te brutalne działania rządu nie przynosiły skutku.


Z początkiem okupacji niemieckiej spalszczanie zakończyło się. Na Chełmszczyźnie odrodziła się Chełmsko-Podlaska diecezja prawosławna, wznowiono liturgie w cerkwiach, otwierano ukraińskie szkoły, instytucje społeczno-kulturalne, czego Polacy dawniej nie pozwalali czynić. W Chełmie rozpoczęły działalność ukraińskie gimnazjum, seminarium, szkóła techniczna i rzemieślnicza, ukraiński teatr dramatyczny. W Hrubieszowie otworzono studium nauczycielskie i szkołę handlową; w Wołodawie i Białej Podlasce - szkoły handlowe. Zjawiły się w sprzedaży ukraińskie gazety, podręczniki, dzieła ukraińskich klasyków, zabrzmiała pieśń ukraińska. We wszystkich ośrodkach powiatowych powstały Ukraińskie Komitety Pomocowe, które opiekowały się chorymi, ubogimi, sierotami, pomagały w organizacji szkolnictwa ukraińskiego.
To był ciężki cios dla psychologii polskich szowinistów, którzy marzyli o kompletnej asymilacji Ukraińców. Jednocześnie się obawiali się ukraińskiego ducha      i możliwości przyłączenia się Chełmszczyzny i Podlasia do Ukrainy. W czasie okupacji niemieckiej polski rząd na uchodźstwie (Londyn) zorganizował podziemne wojsko "Armię Krajową" (AK), które później wykorzystywał w niszczeniu Ukraińców.

Przeciwko spokojnym i bezbronnym Ukraińcom Chełmszczyzny i Podlasia został wdrożony na bezprecedensową skalę i z okrucieństwem wykonany terror, który rozpoczął się w lutym 1941 roku, a charakteru masowego nabrał w latach 1942-1944.


W pierwszej fazie (1942-1943) Polacy niszczyli inteligencję oraz najbardziej aktywnych. Skompilowana 22 stycznia 1944 roku Chelmskim Komitetem Pomocniczym daleko nie pełna lista zamordowanych ukraińskich działaczy z różnych wsi i miasteczek liczyła ponad 500 osób. Była to selektywna lista ofiar, która obejmowała najbardziej znanych Ukraińców, których proponowano wspominać w cerkwiach w czasie nabożeństw  i modlitw. W wykazach brakowało członków ich rodzin, którzy również zginęli w bandyckich atakach na wsie, podczas grabieży i palenia ich gospodarstw.
Na liście byli dwaj przewodniczący Ukraińskiego Komitetu Pomocowego, były senator Iwan Pasternak, ponad 20 księży i diakonów, ponad 20 nauczycieli ludowych, ponad 30 wójtów, ich zastępców i urzędników grodzkich, dziesiątki sołtysów, około 200 ukraińskich pracowników instytucji kulturalnych, edukacyjnych, spółdzielczych i rzemieślniczych oraz wybitnych obywateli różnych wiosek. Najbardziej świadomi Ukraińcy nadal byli mordowani w następnych i późniejszych latach. Często było to nie tylko morderstwo, ale śmierć męczeńska.


Uchwałą Świętego Soboru Biskupów Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego w dniu 20 marca 2003 roku 7 kapłanów Chełmszczyzny i Podlasia, którzy zostali brutalnie zamordowani przez Polaków w latach 40. XX wieku, zaliczeni do grona Świętych Męczenników Chełmszczyzny i Podlasia. Uroczysta kanonizacja odbyła się w dniu 8 czerwca 2003 w Chełmie przy wieloludnym udziale chełmszczaków z Polski i Ukrainy, duchowieństwa z całej Polski oraz delegacji bratnich Kościołów lokalnych innych krajów. 

Oto ich imiona i nazwiska:
Ojciec protopresbiter Wasyl Martysz (Teratyn, 4 maja 1945);
Ojciec arcyprezbiter Pawło Szwajka i jego żona Joanna (Hrabowiec, 28 sierpnia 1943);
Ojciec Mykoła Holc (Nowosilky, 2 kwietnia, 1944);
Ojciec Lew Korobczuk (Lasków, 10 marca 1944)
Ojciec Petro Ohryzko (Czortiwec, 10 kwietnia 1944);
Ojciec Sierhij Zacharczuk (Nabroż, 06 maja 1943);
Mnich Ignacy (klasztor w Jabłoczynie, 9-10 sierpnia 1942).


Rozbój, brutalne zabójstwa i płonące domy Ukraińców miały miejsce we wszystkich wsiach. Ludzie bali się spać w swoich domach, zakopywali odzież i zboże, budowali kryjówki. Z chutorów ludzie jeździli nocować do pobliższych wsi.

Od 1943 roku rozpoczął się drugi etap, najstraszniejszy, niszczenia Ukraińców. W latach1943-1944 już prowadzono wyniszczanie wsi i totalne wymordowywanie ich mieszkańców m.in. dzieci, kobiet i osób starszych. 

Jak zawsze w polskiej wersji historii pojawia się pojęcie "odwet" w odniesieniu do mordów dokonanych na ludności cywilnej.

Jak zwykle jest wyjaśnienie i usprawiedliwienie...

Więcej: http://dobrodziej.webnode.com.ua/news/odwet/

Pierwsze takie akcje rozpoczęły się w maju 1943 roku w 4 wsiach: Mołożów (5 maja), Tuhany i Mircze (26 maja) 

oraz Strzelce (31 maja).

 

W swoich opowieściach, mieszkańcy wspominają płonące ogniem rodzime wsie, żywcem płonące bydło i rozpaczliwe płacze i jęki ludzi, których torturowano i zabijano. Podkreślają szczególne okrucieństwo Polaków do prawosławnych. 

Mieszkanka wsi Tuhany Nina Miszanczuk opisuje jak mordowano jej dziadka.:


"Najpierw przestrzelono mu nogi aby nie był w stanie uciec, a następnie odcięto mu uszy, język i w końcu zastrzelono. Wśród tych bandytów matka rozpoznała brata swojej koleżanki ze szkoły – Polki."

Na jesieni 1943 r. i na początku 1944 r. Kontynuowano palenie wiosek i zabijanie ludzi. Całkowicie zostały spalone wsie: Mołodiatyczy, Małkiw, Pohoriłe, a ich mieszkańcy zakatowani,  zastrzeleni lub spaleni żywcem.

 

Najstraszniejsze formy te akcje zyskały w Dni Szewczenkinowe roku 1944, gdy od 9 do 22 marca w dwa tygodnie, zostały całkowicie spalone 35 wsi i zamordowano tysiący niewinnych i bezbronnych cywilów ukraińskich. 

Totalne wyniszczenie przeprowadzono pod hasłem „Od Wieprza do Buga – Czarna smuga”.

W niszczeniu wiosek zaangażowane były tysiące dobrze uzbrojonych bojowników Armii Krajowej (AK) i Batalionów Chłopskich (BCh), wśród których byli Polacy z tych samych lub okolicznych wsi. Chronologia i skala zdarzeń wskazują na to, że były starannie planowane i dobrze zorganizowane.

Marzec 1944 był prawdziwym piekłem na Chełmszczyźnie. W dniach 9-10 marca przeprowadzono jednoczesne ataki na wioski: Sahryń, Turkowyci, Łaskiw, Szychowyci, Miahke, Małyci, Ryplyn, Terebiń, Stryżiweć. 11 marca mordowano ludzi i palono wsie: Andrijiwka i Modryneć, a 14 marca - Modryń.

 

Jeden z napastników opisuje (E. Markiewicz „Kraj partyzancki”, Lublin, 1985):


”... dla ataku na Sahryń i Turkowicie 07 marca 1944 w lesie wsi Lypoweć nastąpiła koncentracja Armii Krajowej w ilości 2 tys. osób. W nocy 9 marca grupa 1200 osób zbliżyła się do Sahrynia o świcie i zaczął się atak. "

Żołnierze polskiej Armii Krajowe na tle palącego się Sahrynia.
W tej wiosce polscy "bohaterowie" zamordowali ponad 800 osób.Wśród zamordowanych zdecydowaną większość stanowiły kobiety i dzieci (około 70 procent).

Bandyci otoczyli Sahryń i ostrzelali go pociskami zapalającymi. Ludzie uciekali z płonącej wsi i padali od bandyckich kul lecących na nich ze wszystkich stron. Niektórzy chowali się w murowanej cerkwi, ale napastnicy wysadzili drzwi cerkwi, ludzi pozabijali, a cerkiew spalili. 35 osób, głównie kobiet i dzieci, schroniło się w murowanej siedzibie policji gdzie torturowani zostali zabici, a budynek spalono. Gdy wieś się spaliła bandyci przez cały dzień szukali ludzi w polach i kryjówkach, a znajdując zabijali.

W samym Sahryniu 9-10 marca, w niecałe 2 dni, zabito, zadźgano, spalono żywcem nieco ponad 800 mieszkańców tej wsi, a razem z tymi, którzy przybyli tu ze swymi rodzinami na noc z sąsiednich wiosek i siedlisk zabito nawet o kilkaset osób więcej. Ci ludzie wierzyli, że Sahryń bedzie bezpieczniejszy dla nich, bo tu był posterunek policyjny. W Łaskowie wtedy zabito prawie 270, w Szychowyczach - 250, a w Modryniu zginęło około 190 osób.

Dla porównania, przypomnijmy tragedię nie raz wspominanego w historii Czech horroru wsi Lidice, gdzie zabito 180 osób, w tym - 1 dziecko. O Lidice, Chatyniu, Olavurze – wioskach spalonych Punisherami – wie cały świat. A kto wie o spalonych przez polskich bandytów wioskach na Chełmszczyźnie?

19 marca całkowicie spalono 10 wsi: Masłowyci, Miniany, Kozodawy, Tychobiż, Slipcze, Kosmiw Modryneć, Żabcze, Ościw i Choroszczyci.

21 marca palił się Berest (zamordowano około 330 Ukraińców), Wereszyn (zamordowano około 110 osób) i Wytkiw, a 22 marca płonęły kolejne 8 wsi: Smołyhiw, Stare Seło, Lisky, Kostiaszyn, Wasyliw Welykyj, Hubenok, Riczycia i Tuczapy.

Nadal palono ukraińskie wsie w kwietniu, maju, czerwcu ... Ginęli ludzie, paliło się bydło i majątek. Od 2 do 8 kwietnia spalono 9 wiosek: Nowosilky (zamordowano ok. 150 osób), Kryliw (około 180 osób), Poturżyn, Wasyliw Malyi, Radostiw, Żułyci, Wyszniw, Koldubyska, Teliatyn.

W przeddzień Zielonych Świątek, 11 czerwca 1944 roku zaatakowano 9 wiosek: Steniatyn, Ratyciw, Żernyky, Posadiw, Szliatyn, Hopkis, Zymno, Połediw i Pyniany. Ludzie torturowano ze szczególnym okrucieństwem. Mieszkaniec spalonej wsi Teliatyn Petro Melnyczuk, który tymczasowo mieszkał w m. Bełzie wspomina:


„W czerwcu 1944 r. ze wsi Stenyatyn na cmentarz Bełza zwieziono 29 zamordowanych, okaleczonych i poćwiartowanych ciał (dzieci, starcy, kobiety). Ci ludzie zostali pochowani w grobie zbiorowym, a nazwiska wyryto na pomniku postawionym na mogile ".

Mordowano rolników podczas prac polowych i zbiorów aż do ich wysiedlenia. Po wojnie, w biały dzień, w niedzielę, 6 czerwca 1945 bandyci przebrani w polskie mundury zaatakowali, wieś Werchowyna w powiecie krasnostawskim, znajdującą się w odległości 12 km od miasta Chełm, gdzie bez żadnego wystrzału skatowano, zadźgano nożami, zakuto bagnetami 194 Ukraińców. Ze szczególnym okrucieństwem bandyci zadręczyli młodzież wiejską.

Ciała Ukraińców, zamordowanych przez oddział narodowych Sil Zbrojnych.

Wierzchowiny, powiat Krasnystaw, 6 czerwca 1945

 

Na Chełmszczyźnie i Podlasiu w latach 40. XX wieku ofiarami polskiego terroru padły dziesiątki tysięcy Ukraińców, spalono setki wsi i osad. Uciekając przed śmiercią, Ukraińcy byli zmuszeni w 1944 - 1946 roku opuścić Chełmszczyznę i Podlasie w ramach „Porozumienia w sprawie przesiedlenia ...” pomiędzy Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego a Rządem Ukraińskiej SRR z dnia 9 września 1944 r. Tysiące Ukraińców, którym udało się przeżyć, 60 lat temu, w 1947 roku, zostali brutalnie wyrzuceni w wyniku operacji wojskowej – akcji „Wisła”. Przy tym, w celu asymilacji zostali rozproszeni w małych ilościach po całej Zachodniej i Północnej Polsce. Akcja „Wisła” była ostatnim etapem antyukraińskich czystek etnicznych.

Autor: 
Oleksij Litkowiec
ur.1931 r. w Turkowicach, powiat Hrubieszów.