Tadeusz Zaleski blisko sierpa, młota i KGB

2017-06-09 20:07

                                                                                                                               українською мовою: 

                                                                                                                                 

Do pobrania w formacie PDF  

 

Dla Pani „HHG" ku refleksji albo ku nauce raczej

 

 

Tajemnicze słowa Anny Solidarność.

 

Anna Walentynowicz. Urodzona na Wołyniu jako Ганна Любчик. W pewnym okresie poszukiwana przez KGB. Przyrodni brat spędził kilkanaście lat w obozie pracy i kilkanaście lat na zesłaniu za popieranie UPA. Daleki krewny był działaczem z otoczenia Bandery. Do śmierci utrzymywała bliski kontakt ze swym rodzeństwem, które o UPA mówi „nasi chłopcy". Niniejszy artykuł powinienem polecić nie tylko Pani „HHG", ale również Sławomirowi Cenckiewiczowi, który ostatnio tak bardzo zbliżył się do Rafała Ziemkiewicza.

Nie mam jednak śmiałości.

 

 

Anna Walentynowicz na kilkanaście miesięcy przed swoją śmiercią, mówiąc o Tadeuszu Zaleskim (jest lepiej znany pod przybranym nazwiskiem Isakowicz, Isakowicz-Zaleski), wypowiedziała tajemnicze słowa:

https://www.youtube.com/watch?v=peTusU5gPEo

I w tej sytuacji ksiądz Dziwisz mnie pyta, czy to prawda, że ksiądz Zaleski był kapelanem „ Solidarności ”. Czyli kto szył i szyje buty Dziwiszowi? A dezinformacja, ta podłość KGB naprawdę nie ma granic.

[...]

Dlatego ja nie mogę wypowiadać się publicznie o księdzu Isakowiczu, ale nurtują mnie niektóre pytania. Ja w takim kameralnym gronie mogę o tym powiedzieć. Bardzo bym chciała jego zapytać, ale w tym takim gronie, prawda, kameralnym, nie publicznie, ale nie mam takiej okazji...

 

Dlaczego wspomniała właśnie o KGB? KGB formalnie już nie istniało, lecz w praktyce istnieje nadal - mniejsza o nazwy. Anna Walentynowicz, trzeba to wyraźnie podkreślić, nie sformułowała jednoznacznych oskarżeń. Mówiła tylko o swoich podejrzeniach. Faktem jest, że mówiąc o Tadeuszu Zaleskim, wspomniała o podłej dezinformacji KGB. Zrobiła to na kilkanaście miesięcy przed swoją śmiercią. Zrobiła to, nim pojawiły się zdjęcia Tadeusza Zaleskiego, siedzącego za stołem z podpułkownikiem KGB i GRU, podczas „zwalczania faszyzmu" na Ukrainie. Czy Anna Walentynowicz już w 2009 roku wiedziała coś, czego my nawet dziś nie wiemy? Czy będąc z urodzenia Ukrainką (wywiezioną z Wołynia jako świadoma realiów 15-latka z nacjonalistycznej rodziny), kierowała się uprzedzeniami wobec Tadeusza Zaleskiego? To też jest możliwe. Bądźmy ostrożni. Poszperajmy sami.

 

Z oficerem KGB i GRU...

Kijów 3 kwietnia 2010 - Z lewej Zorż Dygas, z prawej Tadeusz Zaleski.

Kim jest Żorż Dygas? To żadna tajemnica. Życiorys można znaleźć w internetowym almanachu o znamiennym tytule „Łubianka". Zapis pochodzi sprzed 2014 roku.

 

 
http://www.a-lubyanka.ru/page/author/79

Dygas Żorż Trofimowicz

Urodził się w 1934 roku. Miejsce urodzenia - Odessa. Podpułkownik. Kierownik firmy «Кивин» (w Kijowie).

Ukrainiec. Ma wyższe wykształcenie techniczne i prawnicze. Ponad 30 lat przesłużył w szeregach Sił Zbrojnych ZSRR, wykonywał pracę operacyjną w oddziałach KGB Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej i ZSRR.

W ramach kontrwywiadowczej operacji «Интеграл» wykrył, udokumentował i przerwał działalność szpiegowską agentów obcego wywiadu. Byli to obywatele ZSRR «Szakal» i «Japończyk» oraz cudzoziemiec «Dodo». Na poziomie terytorialnym prowadził skuteczna pracę w zakresie polityki zagranicznej (PGU KGB) i w wojennym wywiadzie ZSRR (GRUMO).

Za osiągnięte rezultaty odznaczony orderami i medalami ZSRR.

Od 1990 roku aktywnie uczestniczy w ruchu weteranów i jest inicjatorem organizacji społecznych: «Stowarzyszenie weteranów KGB i weteranów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej - MUSUW (Międzynarodowego Ukraińskiego Sojuszu Uczestników

Wojny) ». Znany działacz społeczny, obrońca praw człowieka i adwokat. Autor dwóch publikacji, będących zbiorami artykułów i dokumentów, pokazujących przestępczą działalność ukraińskich nacjonalistów. Mistrz sportu. Aktualny Mistrz Weteranów Świata i Europy w siatkówce.


Członek Komisji Rewizyjnej Związku Prawników Ukrainy. Pierwszy zastępca szefa departamentu Komitetu Narodowego w zakresie zwalczania korupcji. Członek władz Towarzystwa «Содружество», które pomaga i ochrania pracowników i współpracowników służb specjalnych Ukrainy. Honorowy członek Klubu Weteranów Bezpieczeństwa Państwowego (w Moskwie).

 

 

             Miting pod sztandarami Komunistycznej Partii Ukrainy. Kijow 2011. 

Wśród uczestników Zorż Dygas - sojusznik Tadeusza Zaleskiego w walce z „faszyzmem".

 

 

Portal Komunistycznej Partii Ukrainy o mitingu z 2 października 2011 roku.

http://ww.kpu.ua/uk/23611/v-kieve-sostovalsva-miting-rekviem-%25e2%2580%259cbabii-var-

%25e2%2580%2593-70-let-tragedii%25e2%2580%259d

W mitingu wzięli udział Pierwszy Sekretarz Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Ukrainy, przewodniczący frakcji komunistów w Radzie Najwyższej Ukrainy - Piotr Symonienko; sekretarz Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Ukrainy, przewodniczący Antyfaszystowskiego Komitetu Ukrainy - Georgij Bujko. [...] Przewodniczący Komisji Prawniczej Stowarzyszenia Weteranów Ukrainy - Żorż Dygas.

 

 

Obrońca Nocnych Wilków.

 

Tadeusz Zaleski o polskiej „nagonce" (!) na Nocne Wilki (27 kwietnia 2015): 

http://isakowicz.pl/2015/04/27/

Wiktor Węgrzyn - twórca i komandor Motocyklowych Rajdów Katyńskich oraz inicjator i organizator Motocyklowych Zlotów na Jasnej Górze im. ks. ułana Zdzisława Jastrzębiec Peszkowskiego - w rozmowie z Agnieszką Piwar skomentował wydarzenia towarzyszące nagonce na motocyklistów z Rosji.

 

Tadeusz Zaleski o zakazie wjazdu dla Nocnych Wilków (2 maja 2016): 

http://isakowicz.pl/wiktor-wegrzyn-decyzia-msz-ws-nocnych-wilkow-iest-zla/

Wiktor Węgrzyn: Decyzja MSZ ws. Nocnych Wilków jest zła.

Ma rację szef Rajdu Katyńskiego, Wiktor Węgrzyn. Notabene: na kult UPA, a także na czerwono-czarne flagi, które przez granicę wwożą Ukraińcy, minister Wiktor Waszczykowski kompletnie nie reaguje. Że nie wspomnę o podlizywaniu się Poroszence, gloryfikatorowi zbrodniarzy.

 

Mówiąc krótko, zamiast nacjonalistycznych czerwono-czarnych flag, zdaniem Tadeusza Zaleskiego należy wprowadzić do Polski flagi z portretem Stalina. Zamiast podlizywać się Poroszence (też jestem przeciw) należy podlizywać się Putinowi.

 

Nocne Wilki. Rok 2015.  Na pierwszym planie sztandar z portretem Stalina.

 

 

 

 

     
   

Przywódca Nocnych Wilków z portretem Stalina na tle Mauzoleum Lenina.
Napis pod portretem: „Jak bardzo dziś brakuje ciebie...".

 
 

Putin i Nocne Wilki. To zdjęcie znane jest w Rosji pod tytułem „Swój między swymi".

 

Przywódca Nocnych Wilków w czasach, gdy kochał... USA.

Amerykańska flaga jako apaszka :)

 

Co to może znaczyć? Nie wiem. Nie ja, lecz Tadeusz Zaleski jest znanym specjalistą od nietypowej miłości.



Przy jednym stole z Avigdorem.

Kijów 2010 - Pierwszy z lewej siedzi zasłużony KGBista, trzeci od lewej Tadeusz Zaleski, pierwszy od prawej Avigdor Eskin.

 

Kim jest Avigdor Eskin? Rosyjski Żyd urodzony 26 kwietnia 1960 roku w Moskwie. W 1979 roku wyemigrował do Izraela. W roku 2001 skazany na 2,5 roku więzienia za profanację lub za usiłowanie profanacji muzułmańskich cmentarzy. Po uwolnieniu z więzienia wrócił i działał w Rosji. Aktualnie propagandowy pomocnik prorosyjskich separatystów działających na terytorium Ukrainy. Dziennikarz, lobbysta Rosji i „Noworosji". Barwna postać. Dużo by mówić...

Aleksander Dugin i Avigdor Eskin.

 


 

Aleksander Dugin:

Rosja nie jest zainteresowana istnieniem niezależnej Polski ani Ukrainy. Rosjanie, jak i Niemcy, myślą w kategoriach ekspansji. Kraje między Rosją i Niemcami powinny zniknąć. Przyszedł czas na zbudowanie imperium.

 

A czym jest zainteresowany Tadeusz Zaleski? Istnieniem Niepodległej Polski, czy raczej „Ruskim Mirem" i „Wielką Armenią"? A może po prostu własnym pępkiem?

 

„I jak tu nie kochać Ruskich?"

Bogusław Paź i Tadeusz Zaleski.

Zdjęcie zabezpieczone i upublicznione przez Marcina Reya, zwalczającego rosyjską dywersję propagandową.

 

 

Bogusław Paź o torturowaniu jeńców w Donbasie:

http://niezalezna.pl/63694-znaiomv-ks-isakowicza-o-zabitvch-ukraincach-banderowskie-scierwa-dostaia-lomot-

az-milo

Banderowskie ścierwa dostają łomot aż miło. I jak tu nie kochać Ruskich?

[...] Z tym motłochem niestety tak trzeba postępować. Tylko to może ich powstrzymać. Nic innego - tylko siła i łomot. Moim zdaniem ciągle za mało tej banderowskiej hołoty leży tam w biocie.

 

 

 

Były policjant, występujący pod pseudonimem „Jan Kowalski" oraz „Adam Nowak", współautor raportu o torturowaniu jeńców w Donbasie:

http://wiadomosci.wp.pl/wstrzasaiacv-raport-o-rosviskich-zbrodniach-na-ukrainie-morduia-iak-polskich-

oficerow-w-katyniu-6027686089983105a

Strażnicy ”bawili się ” torturując ludzi. Jak inaczej nazwać sytuację, w której separatysta każe kobiecie podejść do kraty i kopie ją tak mocno, że ta przetacza się na drugi koniec celi. Po czym znów każe jej podejść i sytuacja się powtarza. To wszystko na widoku innych więźniów. Zdarzają się też wyrachowane tortur, prowadzone przez fachowców, którymi byli funkcjonariusze służb rosyjskich.

[...]

Albo inna sytuacja: ukraiński żołnierz zeznał, że gdy został wzięty do niewoli przez Czeczenów, zapytali go, co mu mają zrobić: wyciąć serce, obciąć genitalia czy może ucho? Wybrał ucho. No to odcięli mu ucho.

 

 

Małgorzata Gosiewska (poseł PiS):

http://wiadomosci.wp.pl/wstrzasaiacv-raport-o-rosviskich-zbrodniach-na-ukrainie-morduia-iak-polskich-

oficerow-w-katvniu-6027686089983105a

Na tzw. ''przesłuchaniach” [jeńcy] byli bici, wkłuwano im igły pod paznokcie, odcinano kawałki ciała, a do rany sypano sól. Zdarzały się przypadki przypalania ofiar, wkładania do ust grzałki, postrzeleń i przebijania nożami kończyn. Symulowano również rozstrzelanie, zmuszano do zabicia kolegi lub patrzenia na jego śmierć. W miejscach kaźni podłoga była cała we krwi i zdarzało się, że leżały na niej trupy innych więźniów.

 

 

 

„Mamy dwie ojczyzny".

 

29 marca 2017 - Prezvdent Andrzej Duda między polskimi Ormianami.

Pierwszv z prawej' Tadeusz Zaleski, urodzonv w Polsce svn Polaka i krakowianki, podający się za Ormianina ze względu na pochodzenie matki. W Polsce jest też grupa ludzi podających się za Prusów. Trzeba przecież j'akoś wyróżniać się w tłumie.

 

 

„Mamy dwie ojczyzny" - powiedzieli Ormianie przyjmowani przez Prezydenta RP. Mają dwie ojczyzny? Hmm... to mają problem. Ormianie, z którymi zetknąłem się w swoim życiu (prawdziwi Ormianie - z Armenii, z Rosji, z Azerbejdżanu) byli uczciwymi ludźmi (na marginesie: są Ormianie, którzy pisząc o ormiańsko-azerskich sprawach stanęli po stronie prawdy). Nie można winić narodu, któremu przyszło żyć w bliskości tureckiego imperium, że „od zawsze" wybiera opcję prorosyjską. Zresztą, nie wszyscy Ormianie są moskofilami. My, Polacy, również staliśmy nieraz przed trudnymi wyborami. Jestem ostrożny, gdy chodzi o potępianie całych narodów za zbrodnie. Interesując się historią dawno doszedłem do wniosku, że nie ma narodów nieskalanych. MOGĘ I CHCĘ SZANOWAĆ ORMIAN TAKŻE JAKO PRZECIWNIKÓW. Nie można jednak nie zauważyć, że Armenia to strefa wpływów putinowskich. Trzeba zauważyć, że Armenia to konsekwentny i wierny sojusznik Rosji, wręcz wasal. Polska natomiast jest po drugiej stronie. Nie można dwóm panom służyć. Gdy występuje konflikt interesów między dwiema ojczyznami, trzeba wybrać jedną z nich.

Dla mnie Ormianie to po prostu Ormianie. Naród mający swoje własne interesy. Za dużo wiem o świecie, za dużo wiem o historii, żeby potępiać Ormian. Jednak dla niektórych Ormianin to „dwa razy Polak", a to już budzi mój sprzeciw. Ja nie czuję się połową Ormianina. Może Pani „HHG" czuje się połową Ormianki? I którą połową? Górną, czy dolną?

 

 

Zbrodnie nagłaśniane, zbrodnie przemilczane...

 

Chodżały to była azerska samoobrona, typowa dla konfliktów etnicznych. Około 5000 cywilów i 160 obrońców. Ta proporcja - około 1:30 - jest bardzo typowa. Odnajdujemy ją również na Wołyniu i „Zakerzoniu" w latach 1943-45. Po prostu jest to (zazwyczaj) maksymalna zdolność mobilizacyjna ludności zagrożonej rzezią. Obrońcy Chodżałów nie mieli żadnych szans w s tarciu z rosyjskimi wozami bojowymi. To właśnie postsowiecko-rosyjski 366 Pułk Piechoty Zmechanizowanej uczynił Ormian „zwycięzcami". Wieczny rosyjsko-ormiański sojusz...

Ofiary rzezi chodżalińskiej 1992 - zdjęcie autorstwa Wiktorii Iwlewej (niepoprawnie „Iwlijewej")

 

 

Cywile zamordowani w Chodżałach - fot. Wiktoria Iwlewa.

Zbliżenie na twarz kobiety i dziecka - całe postaci są widoczne na poprzednim zdjęciu.

 

Podobno Ormianin to „dwa razy Polak"? Czy Pani „HHG" napisze, że zabijanie dzieci w roku 1992 było chwalebnym odwetem za Wołyń? Odwetem dokonanym przez „Dwarazypolaków" wspieranych przez Rosjan? „Dwa razy Polak" >:( oczywiście wiem, że nie Pani tę durnotę wymyśliła, ale Pani ją powtarza.

 

 

Francuski dziennikarz: http://www.racionalista.pl/kk.php/s.9687/k.4

Byliśmy świadkami tragedii w Chodżałach, widzieliśmy setki ciał zabitych ludzi — starców, kobiet, dzieci i obrońców Chodżałów. Udostępniono nam śmigłowiec i filmowaliśmy z lotu ptaka wszystko, co widzieliśmy wokół Chodżałów. Jednak Ormianie zaczęli ostrzeliwać nasz śmigłowiec i nie mogliśmy dokończyć zdjęć. To straszny widok. Wiele słyszałem o wojnach, o okrucieństwie niemieckich faszystów. Ale Ormianie przewyższyli wszystkich, zabijając 5-6-letnie dzieci, ludność cywilną.

 

Szczegółowe opisy tortur pomijam. Zainteresowani sami mogą wejść na linkowaną stronę i przeczytać całość. Informacji o ormiańskich okrucieństwach nie brakuje też ani w zachodniej, ani nawet w rosyjskiej prasie z tamtych lat. Opisy te do złudzenia przypominają Wołyń. Ja staram się podchodzić do takich opisów z wielką ostrożnością, bez względu na to, kto jest sprawcą, a kto ofiarą opisywanej rzezi.

 

Stefan Żeromski o bakijskiej rzezi dokonanej przez Ormian w roku 1918 i o tureckim „odwecie" (na początku XX wieku Azerów nazywano w Polsce Tatarami):

Obawy i przewidywania nie zawiodły Tatarów. Ormianie spalili meczety wraz z tatarskimi kobietami i dziećmi, które się tam schroniły, i od marca do września byli panami życia i śmierci, a raczei dyspozytorami samei śmierci Tatarów. Tej drugiej części mieszkańców miasta Baku i jego okolic nie pozostało do zrobienia nic innego, jak szukać pomocy na zewnątrz. Nie mogła zaś jej znaleźć gdzie indziej, tylko nad Bosforem, u stóp kalifa, zastępcy proroka i naturalnego mściciela znieważonych i spalonych meczetów. Kalif nakłonił ucha do prośby i dziejów krzywdy jedynowierców tatarskich i turkmeńskich. Znaczna armia turecka pod wodzą Nuri-Paszy w sile pono trzech dywizji ruszyła na zdobycie pogórza, przekroczyła Kurę, tnąc w pień mieszkańców wiosek ormiańskich, a przez górskie potoki ścieląc pod koła armat pomosty z trupów.

 

Rzeź chodżalińska 1992. Masakra w Sumgaicie 1988. Rzezie bakińskie 1918. Rzezie 1905 - 1907... Jak dojść prawdy? Wzajemne oskarżenia. Obustronne negacje.

Turcy zapytani o bakijską rzeź Ormian z września 1918 roku odpowiedzą, że to nie było „ludobójstwo", lecz „odwet" za to, co stało się w marcu. Ormianie odpowiedzą, że marzec 1918 roku był odwetem za rok 1905. Na to Azerowie i Turcy odpowiedzą, że pierwszą ofiarą rzezi 1905 roku był azerski kupiec i jego uczeń i że Azerów zginęło wtedy więcej niż Ormian. Ormianie powiedzą, że to nieprawda... Spirala zbrodni, odwetu i odwetu za odwet nieraz zaczyna nakręcać się od jednego zamordowanego człowieka... A potem jest stuletnia wojna propagandowa, którą wygrywa strona mająca lepsze środki masowego przekazu i silniejszych sojuszników.

 

„Rzezie dokonane przez Ormian? Co ty pieprzysz?? Przecież milion razy słyszałem, że to Ormianie byli mordowani, a nie na odwrót!!" 

- tak przeciętny Polak reaguje, gdy mu się powie, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Żeromski nie wygra z telewizorem!

A tym bardziej z zasilaną miliardami rubli Webbrigade.

Na początku wojny propagandowej Ormianie o ludobójstwo oskarżali także Kurdów. Także, jeżeli nie przede wszystkim. Potem, ze zrozumiałych przyczyn politycznych, oskarżenia te bardzo wyciszono, koncentrując się na Turkach.

O problematyce ormiańsko-tureckiej tak pisze Witold Stanisław Michałowski:

http://www.racionalista.pl/kk.php/s.9687/k.4

W osmańskiej Turcji Ormianie zajmowali wyjątkowo uprzywilejowaną pozycję i trzymali w ręku finanse imperium ottomańskiego. Powołując się na precedens historyczny sprzed tysiąca lat, zamierzali w początku ubiegłego wieku stworzyć własne państwo z dostępem do Morza Śródziemnego. Byłby to faktyczny rozbiór Turcji. W wojnie domowej zginęły setki tysięcy ludzi. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń upłynęło prawie sto lat, do dziś nie udało się wskazać miejsc, gdzie spoczywają zwłoki rzekomo milionów ormiańskich ofiar. W tej wojnie domowej, krwawej i okrutnej, zabitych z pewnością nie brakowało po żadnej ze stron.

Ofiary rzezi z wiosny 1918 roku - widać dziecko, na niektórych zwłokach widać też ślady ognia.

 

To zdaje się potwierdzać słowa Żeromskiego. Stefan Żeromski wyraził się stosunkowo delikatnie. Azerowie opowiadali natomiast o wydłubywaniu oczu, obcinaniu nosów, uszu i kończyn. Baku, Szamaki, Guba,... wiele miast i dziesiątki wiosek. W opracowaniach azerskich mówi się o kilkuset... Rzezie trwały także w kwietniu i później.

 

 

To samo miejsce, prawdopodobnie wcześniej.

Zwłok i gapiów jest mniej. Widać zabitych przynoszono stopniowo i niekiedy przesuwano już leżące zwłoki.

Aparat był trochę inaczej skierowany.

 

 

Turcy i Azerowie oskarżają Ormian o zamordowanie, okaleczenie lub wypędzenie 2 milionów Turków i Azerów. Ormianie oskarżają Turków o wymordowanie 2 milionów Ormian. Zapewne obie strony mocno przesadzają. Encyklopedia Britanica zaczęła w roku 1919 „skromnie" - od 600 tysięcy, ale i to trudno zweryfikować. Znaczyło by to, że podczas I wojny światowej zginął lub umarł mniej więcej co trzeci Ormianin mieszkający w Turcji. Emigracja i rozproszenie Ormian uniemożliwia jakiekolwiek szacunki. Potem, jak to zwykle bywa, ofiar „przybywało". Dzisiaj „jest ich" już 2 miliony - być może więcej, niż było tam Ormian w ogóle. Lata I wojny światowej, to był czas chorób, głodu i okrutnych walk oraz rzezi. Faktem jest, że Ormianie byli stroną w wojnie - sojusznikiem Rosji, Wielkiej Brytanii, Francji i USA.

„Hunczakian" (jedna z partii ormiańskich):

Hunczakian wykorzysta wszelkie środki, aby pomóc państwom Ententy. Poświęci wszystkie siły, aby zapewnić zwycięstwo w Armenii, na Kaukazie i w Azerbejdżanie, występując jako sojusznik, zwłaszcza sojusznik Rosji.

„Dasznak" (Armeńska Partia Rewolucyjna):

Gdy tylko Rosjanie przekroczą granicę, a wojska otomańskie znajdą się w odwrocie, trzeba przystąpić do działań partyzanckich i dywersyjnych. Armia otomańska zostanie dzięki temu wzięta w dwa ognie. Jeżeli armia otomańska posunie się do przodu, ormiańscy żołnierze powinni dezerterować z bronią, formować oddziały partyzanckie i współdziałać z Rosjanami.

Z punktu widzenia Ormian była to walka o niepodległość. Turcy widzieli to inaczej. W marcu 1915 roku rosyjskie wojska zbliżyły się do Wanu. Wówczas tamtejsi Ormianie przystąpili do akcji. Opracowania tureckie mówią o masakrach dokonanych przez Ormian tam i w innych miejscach. Ormianie i Rosjanie walczyli jako sojusznicy. Turcy przez jakiś czas mieli jeszcze nadzieję, że zdołają nakłonić Ormian do lojalności wobec Turcji. Zaczęli przeciwdziałać dywersji dopiero w kwietniu roku 1915 (stąd określenie „ludobójstwo Ormian 1915" - za symboliczną datę przyjmuje się 24 kwietnia 1915 roku, kiedy doszło do aresztowań). Organizacje ormiańskie zlikwidowano. Działaczy aresztowano. Zaczęto przesiedlać Ormian do Syrii i do Palestyny. Do 1917 roku, według źródeł tureckich, objęto przesiedleniami około 700 tysięcy osób.

Z zarządzenia Rady Ministrów:

Żywność dla przesiedleńców podczas podróży do miejsca przeznaczenia musi być zapewniona . Dla ubogich przesiedleńców żywność należy zakupić z funduszu przesiedlenia. Obozy dla osób przesiedlanych powinny być utrzymywane pod regularnym nadzorem. Należy podjąć konieczne kroki w celu zapewnienia dobrych warunków, porządku i bezpieczeństwa w obozach. Należy upewnić się, że przesiedleńcy otrzymają odpowiednią ilość jedzenia i opiekę lekarską. Kobiety i dzieci, ludzie chorzy i słabi, powinni być wysyłani koleją. Pozostali na mułach, na wozach lub pieszo, zależnie od ich wytrzymałości. Każdemu konwojowi powinni towarzyszyć strażnicy, a zaopatrzenie konwoju w żywność powinno być strzeżone do czasu osiągnięcia miejsca docelowego . W razie ataku na przesiedleńców, czy to w obozach, czy to w drodze, należy podjąć działania zmierzające do odparcia ataku.

Takie były teoretyczne założenia. Jaka była praktyka? Są słowa przeciwko słowom. W tym czasie w Turcji brakowało żywności, lekarstw, dosłownie wszystkiego. Epidemie zbierały ogromne żniwo, nie tylko wśród Ormian. O atakach kurdyjskich już się prawie nie wspomina, bo Kurdowie, to teraz sojusznicy Ormian. Były też ataki innych lokalnych plemion. Były bardzo ciężkie warunki. Trwała wojna. Cywile ginęli podczas walk i nie tylko. Ginęli na froncie, na tyłach, w obozach, na zesłaniu.

Dostrzec można liczne analogie z konfliktem polsko-ukraińskim, ale także z polsko- sowieckim. Ukraińskie ataki na polskie wojsko w roku 1939 są przez wielu historyków określane jako „ludobójstwo" (vide Siemaszkowie). Analogiczne akcje ormiańskie już jednak „ludobójstwem" nie są. Wszystko zależy od tego, kto czyim jest sojusznikiem, kto z kim współpracuje. Ciężkie warunki oraz choroby w polskich obozach jenieckich po wojnie z sowietami spowodowały śmierć wielu jeńców. Rosjanie usiłują przedstawić to jako „ludobójstwo". Nasza strona broni się przed zarzutami w sposób zgoła identyczny jak Turcy.

 

Nie da się wskazać, gdzie jest początek spirali zbrodni i odwetu konfliktu turecko- ormiańskiego i ormiańsko-azerskiego. Wskazuje się na rok 1905 (we współczesnej ormiańskiej propagandzie raczej przemilczany), wskazuje się na koniec XIX wieku, na wiek XVI. Każdy ma swoje racje i każdy ma swój „wygodny początek". Od 100 lat trwa wojna propagandowa, w której wykorzystuje się nowoczesne środki masowego przekazu. Głównym sojusznikiem Ormian w tej wojnie zawsze była i jest Rosja ze swym potężnym aparatem propagandowym i ze swą potężną agenturą. Podczas pierwszej wojny światowej takim sojusznikiem była także Wielka Brytania - niemniejsza potęga propagandowa. Włączyły się też Stany Zjednoczone. Do nich dołączyła Francja. Wszak też była przeciwniczką Niemiec, a więc i Turcji; a jeżeli Turcji, to także Azerów. Kto przegrywa wojnę propagandową, staje się ludobójcą; kto tę wojnę wygrywa, staje się Aniołkiem Absolutnym Zawsze Pokrzywdzonym. Ludzie lubią jednoznaczne oceny, a myśleć nie lubią. Dlatego bezkrytycznie łykają gotowce. Zwłaszcza gotowce podawane setki i tysiące razy.

 

„Ukrzyżowanie Ormianek" - ormiański odpowiednik „Wianuszka dzieci". W rzeczywistości kadr
z filmu „Aukcja dusz" (1919, USA), w którym występują aktorzy i statyści. Podczas kręcenia filmu Aurora
Mardiganian złamała nogę, a statystka Corinne Grey przeziębiła się na krzyżu i zmarła na grypę - dwie kolejne
ofiary „ludobójstwa". Zachowany we fragmentach film po zmianie tytułu, do dziś nazywany bywa
„dokumentalnym" i wykorzystywany w wojnie propagandowej.
https://www.youtube.com/watch?v=TT JTcvV0OY
Fałszywy obraz wywołuje prawdziwe emocje.

Podobne filmy kręcono w USA, żeby poprzeć „Dobrego Wujka Joe". Podobne filmy kręcono, żeby pokazać
okrucieństwo białych wobec czarnych, albo czarnych wobec białych - zależnie
od zamówienia i zapotrzebowania.

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie tak dawno Francja uznała Turków za ludobójców, a Stan Nowy York uznał, że ludobójcami są Ormianie. Prawdy historycznej nie można zmienić ani przegłosować. Prawdę można co najwyżej poznawać. Niestety, na prawdzie mało komu zależy. Było wielu historyków, którzy zostali politykami, ale rzadko zdarza się, żeby ktoś porzucił politykę dla historii. Pozdrawiam Pana Posła Dworczyka.

 

 

 

„Ormianin" o Polsce, o Polakach i o Janukowyczu.

 

 

Tadeusz Zaleski dla Moniki Olejnik w radiu ZET:

http://www.monikaoleinik.tv/articles/ks-isakowicz-zaleski-kaczvnski-nie-moze-nie-wiedziec-czvm-iest-

banderowski-czerwono-czarny-sztandar

Jarosław Kaczyński uwiarygodnił nazistowskiego watażkę. Wszędzie, na wszystkich zdjęciach, [Ołeh Tiahnybok] stoi po lewej stronie Jarosława Kaczyńskiego.

 

 

http://konwent-narodowv-pol.neon24.pl/post/102541.cvrk-na-maidanie
Jarosław Kaczyński i Ołeh Tiahnybok obok dziewczyn, które grzebią sobie w [...].
Fotomontaż - metoda walki często stosowana przez internetowych bojowników „Ruskiego Miru"...

 

 


...jednak Jarosław Kaczyński rzeczywiście przemawiał stojąc obok Tiahnyboka.

Jak dla mnie, lepszy Ołeh od Żorża i Avigdora. „Ormianin" oczywiście może mieć inne zdanie:

„Precz z Banderą, wiwat Stalin! Precz z Kaczyńskim! ...a Janukowycza oczernili źli ludzie".

 

 

 

Tadeusz Zaleski dla Onetu - „Wspieram PiS" (rok 2012):

http://wiadomosci.onet.pl/tvlko-w-onecie/ks-tadeusz-isakowicz-zaleski-wspieram-pis-nie-ma-lepszei-

alternatvwv-dla-polski/3w6hw

Jarosław Kaczyński nie ma już szans na rządzenie. Jeśli PiS realnie myśli o rządzeniu, to partia powinna mieć innego lidera.

[...]

Chciałby Ksiądz powrotu POPiSu?

Chciałbym, ale wiem, że to jest już niemożliwe.

Nie uważam, żeby Lech Kaczyński zginał w wyniku zamachu, ale uważam że Władimir Putin dał pstryczka Polsce w nos rozdzielając wizytę premiera i prezydenta naszego kraju.

 

Ten putinowski „pstryczek w nos" używany jest też w książce-wywiadzie Terlikowskiego „Chodzi mi tylko o Prawdę". Ciekawy sposób mówienia o Polsce - pono jednej z ojczyzn „Ormianina".

Zapewne Żorż i Avigdor byli „Księdzu Ormianinowi" wdzięczni za okazane Polsce lekceważenie. Wierzę jednak, że „Ksiądz Ormianin" nie doczeka ani „Wielkiej Armenii", ani Rosji graniczącej z Niemcami.

Na ogół obowiązuje zasada: jak Putin kogoś nie lubi, to Zaleski też nie lubi. Jak jeden lubi, to i drugi lubi. Chyba stąd jego niechęć do braci Kaczyńskich, do Antoniego Macierewicza i do wielu innych Polaków. Chyba stąd dziwna opinia o Janukowyczu.

Tadeusz Zaleski „Chodzi mi tylko o Prawdę" (2012):

To co, mieliśmy poprzeć Janukowycza?

I znowu odwołuje się pan do mitów, do tych opowieści, że Janukowycz był promoskiewski. Czy on przyłączył Ukrainę do Moskwy? Nie!

[...]

Bardzo surowo ocenia Ksiądz prezydenta [Lecha Kaczyńskiego], którego część Księdza środowiska wynosi niemal na polityczne ołtarze.

Dla mnie to postać tragiczna. Nie był mężem stanu, nie spełnił pokładanych w nim nadziei, nie wykorzystał siły swojej prezydentury.

 

Nie wiem, kogo Tomasz Terlikowski uważa za środowisko księdza Zaleskiego, bo jeżeli chodzi o zwolenników Janukowycza, to Lech Kaczyński rzeczywiście nie spełnił ich nadziei. Dopiero jego śmierć nadzieje te częściowo spełniła.

Tadeusz Zaleski tamże:

Lech Kaczyński nie miał już szans na wygraną. Rosjanie o tym wiedzieli, więc nie było powodów, by go eliminować. Oni nie są idiotami. Mogli chcieć go upokorzyć, ośmieszyć, skompromitować, ale zabijać?

 

O, zapewniam „Isakowicza", że były powody! Zresztą „Isakowicz" dobrze o tym wie. Dziś PiS jest przy władzy, ale Lecha Kaczyńskiego już nie ma. Razem z Lechem Kaczyńskim zginęło bardzo wielu Polaków niewygodnych dla putinowskiej Rosji - bardzo wielu ludzi, którzy dziś brali by udział w obronie Polski przed propagandową i nie tylko propagandową agresją. Także śmierć wspomnianej na początku Anny Walentynowicz była na rękę zarówno Putinowi, jak też przyjaciołom Żorża, Nocnych Wilków, Janukowycza, Eskina, Dugina i Putina. Czy nie mam racji? Anna Solidarność już nic nie powie i o nic nie zapyta.

 

Bohdan Piętka na blogu Tadeusza Zaleskiego (2016):

http://isakowicz.pl/na-kolanach-przed-ukraina/

Należy zwrócić uwagę, że Waszczykowski, Macierewicz i Sakiewicz reprezentują w PiS najbardziej skrajne, stojące na gruncie prometeizmu, rusofobiczne i proukraińskie skrzydło, które specjalnie nie ukrywa swoich związków z najbardziej radykalnymi, tj.

neokonserwatywnymi kołami politycznymi w USA. To skrzydło uzyskało głos dominujący w polityce wewnętrznej i zagranicznej, zagłuszając chwilowy przebłysk rozsądku, jakim były lipcowe rezolucje Senatu i Sejmu. Trzeba też przypomnieć, że podczas głosowania uchwały wołyńskiej w Sejmie od udziału w głosowaniu uchylili się właśnie Waszczykowski i Macierewicz.

 

Zdaje się, że dla „Ormianina" rusofobem jest każdy, kto nie chce, żeby Rosja graniczyła z Niemcami. Rusofobia, proszę „Ormianina", to niechęć do wszystkiego co rosyjskie. Że ktoś nie lubi Putina, że ktoś nie lubi KGBistów, że ktoś nie lubi Dugina, że ktoś chce bronić polskiej niepodległości, to jeszcze nie znaczy, że jest rusofobem. Jak mówi polskie przysłowie: „Ksiądz lubi Magdę, a kościelny lubi grzyby". Polska to nie Armenia. Polska to nie Rosja. Nikt w Polsce nie urywa „Ormianinowi" głowy za kontakty z Komunistyczną Partią Ukrainy, ale Sakiewicz ma prawo do odmiennych sympatii.

Dziś narrację Tadeusza Zaleskiego przejął Rafał Ziemkiewicz, pierwszy pseudoNDek Rzeczypospolitej. Dużo pisze i mówi o Smoleńsku. Z właściwą sobie „bystrością" rozwiązuje zagadnienia z zakresu fizyki za pomocą analizy politycznej. Tanie uwagi Ziemkiewicza na temat Smoleńska, to już jednak zupełnie inna historia. Głupi go kupi, mądry nie...

 

 


„Nie jestem ruskim agentem".

 

Czy tylko Ukraińcom trzeba patrzeć na ręce?

 

 

Tadeusza Zaleskiego rażą portrety Bandery, ale portrety Stalina już nie. Tadeusza Zaleskiego rażą ulice Szuchewycza, ale pomniki Szaumianca już nie. Tadeusza Zaleskiego rażą symbole ukraińskich nacjonalistów, ale sierp i młot już nie. Otwarcie popiera stalinistów i Janukowycza. Zwalcza „rusofobów" z PiS. Czy to znaczy, że jest „ruskim agentem"? Niekoniecznie. Nie trzeba robić agenta z kogoś, kto doskonale sprawdza się jako „pożyteczny ambitny". Takich ludzi nie trzeba zmuszać do podpisywania czegokolwiek. Nie trzeba robić z niego agenta, jeżeli i bez tego będzie ochoczo działał na rzecz „Ruskiego Miru".

Kazimierz Aleksanderek (?) szef IV wydziału SB w Krakowie: httPs://www.voutube.com/watch?v=7Q6iLdx9i00&t=409s

Dla mnie sztandarowe postacie to trzy: Jankowski, Popiełuszko, Jancarz. Dla mnie to naprawdę byli ludzie ważni. [...] Zaleski to się pchał do historii, chcę panu powiedzieć. Nie znaczył nic. A chciał się dostać. On naprawdę chciał być kimś.

 

Nie ufam starym SBekom, ale te słowa znajdują dobre potwierdzenie w rzeczywistości. Od 1977 roku aż do chwili obecnej. Tadeusz Zaleski nie zrobił kariery na nieudanej rewolucji w seminarium. Nie zrobił też wielkiej kariery na byciu opozycjonistą. Nie zrobił wielkiej kariery na samym tylko byciu „Ormianinem" (chociaż to akurat trochę posunęło go do przodu). Nie zrobił kariery na pisaniu wierszy. Wiele natomiast wskazuje na to, że bardzo pragnął sławy i wciąż próbował. Aż nagle PSTRYK! Nagle „kościelne teczki" około 2006-7 roku błyskawicznie wyniosły go ponad chmury. Nagle trafił do studiów telewizyjnych (TVNowskich nie w
ostatku), na setki stron gazet, na dziesiątki tysięcy stron internetowych (z „Pudelkiem" włącznie). Była to prawdziwa eksplozja popularności. Zaraz potem zajął się sprawami polsko-ukraińskimi. Niektórzy (Tomasz Sakiewicz) po pewnym czasie zorientowali się, co jest grane, i odesłali „Ormianina" do wszystkich diabłów. Inni promują go do dzisiaj. „Ruski agent" to chyba jednak zbyt duże słowo na określenie kogoś takiego. Niczego nie wykluczam, ale moim zdaniem jest to tylko „pożyteczny". Takim człowiekiem ruskomirowcy bardzo łatwo mogą sterować. Bardzo łatwo popychać we „właściwą" stronę. Bardzo łatwo wjeżdżają mu na ambicję, pomagają w zdobywaniu sławy. Bardzo łatwo skłonią do współpracy z Żorżem-KGBiską albo z Avigdorem-duginistą, bardzo łatwo namówią do popierania Nocnych Wilków-stalinistów. Możliwe że zmienię zdanie, gdy wypłyną nowe dokumenty. Dzisiaj uważam, że „agent" to za duże słowo.

 

Paweł Bohdanowicz 

 (czerwiec 2017)